Była ciepła
letnia sobota. Zachodziło słońce, siedziałam przy oknie, zamyślona, czytając
książkę. Lubię takie dni. Mogę się wtedy zaszyć się w swoim pokoju na godziny i
rozkoszować się spokojem. Spojrzałam na
zegarek, który wskazywał 18:45.
Uświadomiłam sobie, że już od trzech godzin czytam nową książkę. Do drzwi zapukała moja matka i zaprosiła mnie
na kolację. Nie miałam ochoty odsuwać
się od lektury lecz po namyśle udałam się do kuchni.
-Mamo nie
jestem głodna- powiedziała z niechęcią.
-Musisz coś
zjeść, od rana nie jadłaś.
Uległam
matce. Zjadłam jedną kanapkę, którą popiłam herbatą. Kolacja była bardzo cicha,
zawsze takie były. Dokończyłam herbatę i powróciłam do mojego pokoju. Znów
zaczęłam czytać. Po kilku minutach usłyszałam głośną muzykę. Okazało się ze mój
sąsiad znów urządził sobie imprezę. Przy tej muzyce nie mogłam się
skoncentrować na tekście, więc odpuściłam ją sobie i napisałam do mojej
przyjaciółki Kate, co by chciała jutro robić. Wakacje się już prawie kończyły.
Postanowiłyśmy, że pójdziemy na plaże. Oczywiście o ile nie będzie padać.
Muzyka stawała się coraz głośniejsza. Słychać było krzyki dziewczyn i
chłopaków. Takie imprezy oczywiście beze mnie… Nawet nie winem czy nasz sąsiad
wie o moim istnieniu. Nie przepadam za nim ma charakter typowego imprezowicza. Matt
Russel jest też wielkim podrywaczem. Co tydzień kręci z inną dziewczyną. Jest
zbyt rozpieszczony. Rodzice kupili mu dom, auto, wszystko.
Nie
zwracałam już uwagi na muzykę. Wyszłam na ogródek. Od tej strony domu muzyka
byłą prawie niesłyszalna. Usiadłam na hamaku i znów zaczęłam czytać książkę. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Po
godzinie obudziła mnie mama. Zdziwiłam się, że nie słychać już muzyki. Zawsze
balowali do co najmniej 23:00. No ale przynajmniej był spokój. Wzięłam szybki
prysznic i zaczęłam oglądać film na laptopie. Gdy się skończył weszłam jeszcze
na facebook i zobaczyłam zdjęcia z imprezy Matta. Na kilku zdjęciach całował się
z kilkoma dziewczynami. Obrzydzało mnie to. Wyłączyłam laptopa i poszłam spać.
Wstałam po
10. Zeszłam na śniadanie, które było już gotowe. Mama jak zwykle zrobiła mi
płatki. Gdy zjadłam poszłam się ubrać w strój i lekkie ciuchy. Gdy już się
uczesałam była 12:30. Spakowałam torbę plażową i wyruszyłam w stronę domu Kate.
Po kilku minutach byłam już u niej. A ona jak zwykle nie gotowa. Poczekałam
chwilkę i wyruszyłyśmy na plażę.
-Przepraszam,
ze musiałaś czekać. Musiałam ubrać i nakarmić siostrę.
-Nic się nie
stało Kate, już się przyzwyczaiłam- powiedziałam ze śmiechem.
Spojrzała
na mnie obrażoną miną i zaczęła się śmiać ze mną. Szłyśmy z 10 min rozmawiałyśmy
o szkole. Gdy doszłyśmy na swoje
ulubione miejsce plaża była prawie pusta. Rozłożyłyśmy się, posmarowałyśmy
kremem i wskoczyłyśmy do wody. Czułam
się cudownie gdy fale obmywały moje ciało. Kate poprosiła mnie abym nauczyła ją
pływać. Ciężko jej to szło i co po chwilę musiałam ją łapać by się nie utopiła.
Usłyszałyśmy śmiech z plaży. Byli tam chłopacy z naszej szkoły. Znaliśmy się
tylko z widzenia. Był tam chłopak o brązowych oczach (do których mam słabość)
nazywał się Justin. Jeden z nich zawołał do nas:
-Może wam
pomóc?
-Nie dzięki
poradzimy sobie- odpowiedziałam i nie zwracając na nich uwagi wróciłam do
pomocy Katherine.
Nawet nie
zauważyłam jak podpłynęli do nas i zaczęli nas ochlapywać wodą. Na nie
szczęście Kate właśnie zachłysnęła się wodą, spanikowała i straciła równowagę
na wodzie. Justin szybko podpłynął do niej i złapał ją za ramiona, wyławiając
ją z wody. Katherine spojrzała na niego i zaczerwieniła się. A on się tylko uśmiechał. Widziałam jak
wpatrywała się w niego, jak w swojego wielkiego wybawcę.
-Nic ci nie
jest mała?
-Nni nnie –
wykrztusiła.
-Dzięki ze
jej pomogłeś – powiedziałam, i jego wzrok skierował się na mnie.
Spojrzałam
mu w oczy były idealne. A on tylko uśmiechał się swoimi bielutkimi zębami.
-To może
wybierzecie się z nami na lody? – wtrącił Mike- jeden z kolegów Jusa.
Od razu się
zgodziłyśmy i wyszliśmy z wody i kierowałyśmy się z chłopakami do buski z
lodami. Wszyscy wzięliśmy sobie lody włoskie i skierowaliśmy się do ławek. Kate
mało się odzywała, chłopacy cały czas żartowali i opowiadali zabawne historie.
Zeszliśmy na temat szkoły. Rozmawialiśmy tak chyba z pół godziny, po czym Mike
zaproponował pójście na imprezę do Matta. Obawiałam się, że wstydliwa Kate nie
będzie chciała iść. Ale ku mojemu zdziwieniu ona odpowiedziała za nas, że z
chęcią przyjdziemy. Była już godzina 16.
Udaliśmy się do domów i umówiliśmy się, że o 18 spotkamy się pod moim domem i
razem udamy się do Matta.
Szybko
poszłyśmy do domu, żeby się wyszykować. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wyciszyłam
je i zaczęłam szukać ciuchów. Wybrałam szorty, do tego mgiełkowa niebieska
koszula i trampki. Umyłam zęby, umalowałam się i ułożyłam włosy. O godzinie
17:35 byłam już gotowa. Zeszłam na dół usiadłam na kanapie i oglądałam jakiś
serial w telewizji. Mamy i brata nie było, byli u babci. Po kilku minutach usłyszałam
dzwonek do drzwi. Otworzyłam z myślą, że to moja przyjaciółka, ale to nie była
ona to był Justin.
-Hej.
Przepraszam, że jestem za wcześnie ale nie miałem już co robić w domu, jest już
ktoś?
-Nie,
jeszcze nie. Nic się nie stało, chcesz wejść?
-Pewnie.
Duży masz ten dom, od zewnątrz się taki nie wydaje.
Nie
wiedziałam co odpowiedzieć, więc skierowałam się do salonu. Jus poszedł za mną.
Usiedliśmy na kanapie, w TV właśnie leciała reklama. Obróciłam się by spojrzeć
na zegarek i przypadkowo nasze kolana spotkały się. Niby nic takiego, ale
zrobiło się niezręcznie. Chciałam przeprosić, al. Gdy otworzyłam usta nie
mogłam nic wydusić. Patrzył na mnie swoimi uroczymi oczami i poczułam się jak z
galarety. Niezręczną ciszę przerwała Kate która weszła do salonu. Nie była
uradowana naszym widokiem razem.
-Chyba
musimy już iść. Chłopacy też już przyszli.
Obydwoje
wstaliśmy równo i skierowaliśmy się do drzwi. Wzięłam mój telefon i wyszliśmy
na dwór do reszty. Mike, Andre i Alan gadali cos pod nosem z chichotem, ale nie
zwracałam na to uwagi. Skierowaliśmy się w stronę domu Matta. Muzyka zaczęła
już grać. Weszliśmy przez furtkę, przy której stał sam Matt Russel. Odkąd się
tu wprowadził, wymieniłam z nim może dwa zdania.
-Siema,
chłopaki! O witam sąsiadeczkę, Stella, tak?
-Tak, a to
jest Katherine - odpowiedziałam z uśmiechem wskazując na nią. W ogóle nie
wydawał się na takiego, jakiego go wszyscy opisują.
-Przepraszam,
muszę was an razie pozostawić , tam jest bar. Mam nadzieję, że jeszcze
pogadamy. Miłej zabawy!
Muzyka
stawała się coraz głośniejsza. Tym razem w ogóle mi to nie przeszkadzało.
Justin wziął mnie za rękę zabrał na taras i zaczęliśmy tańczyć z resztą grupy.
Kath wyglądała na zazdrosną. Mike chciał ją zabrać, ale ona mu odmówiła i
usiadła na ławce. Po kilku piosenkach postanowiliśmy odpocząć i wypić po
drinku. Dla Kate wzięłam trochę mocniejszy, aby się odrobinę rozluźniła.
Usiedliśmy obok niej i wypiliśmy napoje. Dobrze zrobiłam, bo w końcu się
rozluźniła i poszła ze mną na parkiet i tańczyliśmy wszyscy razem. Impreza
coraz bardziej się rozkręcała. Przybywało więcej ludzi, a my piliśmy coraz
więcej.
Doszedł do
na Matt i spytał jak się bawimy. Jednogłośnie odpowiedzieliśmy, że wspaniale.
Zaczął tańczyć ze mną. Coraz bardziej zbliżał się do mnie, co muszę powiedzieć,
nie przeszkadzało mi, bo był całkiem przystojny. Widziałam, jak Justin tańczył
z Kate, więc i ja przybliżyłam się do Matta tak, ze poczułam jego drogie
perfumy. Gdy piosenka się skończyła wszyscy znów udaliśmy się do baru i usiedliśmy
na ławkach. Muszę przyznać, ze byłam
nieźle pijana. Powoli zaczynało mi się kręcić w głowie. Nie byłam do takich
imprez przyzwyczajona.
-Ja już
chyba pójdę, nie za dobrze się czuję- powiedziałam, ze skwaszoną miną.
-No co ty.
Zostań jeszcze. Jak chcesz to mogę cię zaprowadzić do salonu i sobie
odpoczniesz chwilkę.
Nie byłam
pewna, Czu zgodzić się na propozycję Matta, ale po chwili zgodziłam się poszłam
z nim do jego domu. Miał piękny dom. Usiadłam na kanapie. A on poszedł po wodę
dla mnie. Gdy wrócił usiadł blisko mnie i zaczął...
PODOBA SIĘ? KOMENTUJCIE CO MAM ZMIENIĆ, JEŚLI WIDZICIE BŁĘDY ORTOGRAFICZNE TO TEŻ PISZCIE TO JE POPRAWIĘ. KOMENTUJCIE! :D