niedziela, 6 października 2013

Rodział 5


Ta chwila dla mnie trwała wieczność. Znów spojrzałam mu w oczy. Zaczerwieniłam się trochę. Staliśmy w ciszy, patrząc sobie w oczy. Nasz spokój przerwał dzwonek do drzwi. Zrobiło się lekko niezręcznie ale mi to nie przeszkadzało. Wyszliśmy z wody, usiadłam się na ławce, a Matt poszedł zobaczyć kto przyszedł.

-Mam nadzieje, ze nie przeszkadzamy? – powiedziała Elena.

-Nie. Wchodźcie, przecież sam was zaprosiłem.

-Czyżbyś nie był sam?

-Stella już tu jest.

Elena tylko się uśmiechnęła i skierowała w stronę tarasu. Za nią powędrowała reszta grupy. Usłyszałam ich głosy i zanim do mnie przyszli zdarzyłam się ubrać. (Nie chiałam, żeby  podziwiali mnie w stroju.). Bawiliśmy się świetnie. Mimo, iż nie lubię alkoholu, piłam wszystko co mi dali i dawało mi to wielką przyjemność. Kto by pomyślał, ja Stella Allen, zawsze grzeczna, narzekająca na takie imprezy sama zaczęłam an takie chodzić bez wyrzutów sumienia. Mama jeszcze nie wróciła od babci, więc nie martwiłam się że będę mieć w domu kazanie, Gdzie to ja byłam. Tańczyliśmy do upadłego. Było już ciemno. Mike i Sam rozpalali ognisko, a ja z Eleną przygotowywałyśmy jedzenie.

- Naprawdę musisz mu się podobać – powiedziała Elena – skoro zaprosił cię już wcześniej…

-Noooo… yyym…- nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.

- Nie denerwuj się. Tylko uważaj, bo pewne wiesz jaki on jest. Jest moim przyjacielem więc widziałam dużo takich przypadków. Ale jesteś pierwszą, o która się tak starał.

-Wiem… Tylko wiesz, ja jeszcze nie przywykłam do takich… Jakby to nazwać… Takiego towarzystwa. Wy jesteście szaleni, bawicie się kiedy tylko możecie. A ja jakoś od tego uciekałam.

- Wież mi, nie pożałujesz przyjaźni z nami – uśmiechnęła się i poszła z tacką z mięsem do chłopaków.

Wyszłam chwile po niej. Stanęłam w drzwiach i spojrzałam na Elenę. Widziałam jak patrzy na Matta. To nie był tylko przyjacielski wzrok jej oczy były takie szczęśliwe. Poczułam lekką zazdrość i miałam nadzieję że to mi się tylko przewidziało. Podeszłam do ogniska i usiadłam koło M. Dzień kończył się bardzo przyjemnie. Pomimo wypicia dużej ilości alkoholu nie czułam się źle.
Nawet Nie winem, jak trafiłam do domu, ale rano obudziłam się w moim łóżku. Bolała mnie głowa. „Trochę wczoraj przesadziłam”- pomyślałam, ale nie żałowałam tego. Spojrzałam na zegarek byłą 12:43. Sprawdziłam telefon: 3 nieodebrane od Mama, 2 wiadomości sms. Jedna wiadomości były od Kate, chciała ze mną pogadać. Odpisałam jej że może do mnie przyjść po 14. Zgodziła się. Wstałam, spojrzałam w lustro i uznałam ze wyglądam strasznie. Wzięłam prysznic, i przebrałam się. Poszłam do salonu i oddzwoniłam do mamy:


-Halo, cześć mamo, przepraszam, że nie odbierałam, ale spałam.

-Cześć kochanie. Jak można do tej godziny spać? No tak jak się nie śpi do rano to się nie dziwię.

-Mamo…

-Och już się nie denerwuj. Dzwoniłam żeby ci powiedzieć, że dzisiaj wracamy. Wyjeżdżamy po 14 więc koło 16 powinniśmy być w domu.

-Ooo, to super.

-Tak, tak, wiem że się nie cieszysz. Haha. Do zobaczenia, kocham cię pa.

-Pa.

Mama z Martinem dzisiaj wracają, trzeba by tu trochę posprzątać. Pozbierałam wszystkie papierki i opakowania po jedzeniu, poodkurzałam w salonie i pozmywałam wszystko w kuchni. Nim się spostrzegłam była już prawie 14. Kate była już pod drzwiami. Otworzyłam jej i an stałą cisza. Po chwili patrzenia na siebie powiedziałam:

-Wejdź, nie będziemy rozmawiać przez próg.

Katherine weszła i usiadła na sofie. Ja usiadłam obok niej.


-Przepraszam, że cię tak olałam i nie chciałam, żebyś została. Chciałam pobyć sama. –powiedziała, a ja miałam nadzieję, ze Justin nic więcej jej nie powiedział.

-Nic nie szkodzi rozu… - nie dokończyłam bo K mi przerwała.

-N-nie… nie musisz się nade mną użalać, przecież wiesz, że tego nie lubię.

-Wiem..

-Justin był wczoraj u mnie…- byłam, przerażona- powiedział mi, że widział cię z Mattem. Sama Nie winem czemu przyszedł z tym do mnie, po tym co zrobił, ale był bardzo zły… Czy ty.. Czy ty myślisz, że on coś do ciebie czuje? – Kat była bliska płaczu.

- Co? Nie! Przestań tak mówić. Nic między nami nie ma. Nie zrobiła bym ci tego. Zobaczysz on jeszcze cię przeprosi.

- Dziękuję - uśmiechnęła się- wiem ze mogę na tobie polegać. A o co chodziło z tym Mattem? To prawda?

-Coś ty, pewnie mu się przewidziało.

-To dobrze, bo dobrze wiemy jaki to chłopak. Po prostu na tej imprezie coś często stałaś z nimi, i myślałam że…

-Przestań. To wy jesteście moimi przyjaciółmi.

Później rozmawiałyśmy o dalszych planach na wakacje. Powiedziałam jej też że moja mama wraca. I gadałyśmy tak przez godzinę. Byłą już prawie 16, więc K uznała, że już pójdzie i zobaczymy się jutro. Pożegnałam ją i włączyłam TV. Leciał jakiś film, który kiedyś oglądałam, ale nie było nic ciekawszego. Minęła 16:30. Mamy z bratem nadal nie było. Uznałam, ze albo wstąpili do jakiegoś sklepu, albo po prostu później wyjechali. Było blisko 17 zrobiłam się głodna i zrobiłam sobie kanapkę. Napisał do mnie Matt: „Cześć mała, co u ciebie?” odpisałam, ze czekam aż wrócą, ale ogólnie nudzę się. Popisałam z nim chwilę. W sumie to ta chwila trwałą dobrą godzinę, nawet tego nie zauważyłam. Spojrzałam na godzinę w telefonie. Była 18:08. Próbowałam się do dzwonić do mamy, ale nie udało mi się. Pomyślałam, ze rozładował jej się telefon. Czekałam dalej.
Pół godziny później zadzwonił telefon, z nieznanego numeru:

-Tak słucham?

-Witam, czy to pani Stella Allen?

-Tak to ja…

-Dzwonię ze szpitala w Nerington, pani matka miała wypadek samochodowy. Jest teraz w ciężkim stanie. Za chwilę będzie miała operację.

-Co? Jak to! A co z moim bratem?

-Przepraszam, ale to nie jest rozmowa na telefon, czy jest możliwość, aby przyjechała pani do nas?

-Tak. Postaram się jak najszybciej Dotrzeć.

Rozłączyłam się. Chciało mi się płakać. Dlaczego nie mówiła nic o Martinie? Miałam na myśli najgorsze scenariusze. Po chwili uświadomiłam sobie, ze przecież nie mam auta i nie mam jak dojechać. Zapłakana nie wiedziałam do kogo mam się zwrócić. Zadzwoniłam do Matta, ale o nie odbierał. Napisałam w między czasie to Kate. Jedyną osobą, która bym mnie mgła jeszcze zawieźć jest… Justin. Nie zastanawiając się zadzwoniłam do niego i błagałam, żeby mnie tam zawiózł. On od razu się zgodził i po kilku minutach był po moim domem. Ja już stałam an chodniku. Wyszedł z auta i mocno mnie przytulił. Powiedziała, ze wszystko będzie dobrze i otworzył mi drzwi do samochodu. Podałam mu adres i po ok. piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Wbiegłam szybko po schodach do recepcji. Chciałam informacji. Pielęgniarka kazała mi się uspokoić i poczekać, a ona pójdzie po doktora. Jus przyszedł i usiadł obok mnie oparłam głowę o jego ramię. Strasznie chciało mi się płakać. Siedzieliśmy w ciszy. Przyszedł lekarz.

-Pani Allen?

-Tak? Proszę mi powiedzieć co jest z moim bratem!

-Proszę się uspokoić, zapraszam do gabinetu.



-Teraz może mi pan w końcu powiedzieć?!

-Tak… Bardzo mi przykro, ale pani brat nie żyje. Podczas wypadku doznał zbyt wielu szkód i zmarł na miejscu.

-…

-Pani matka jest w stanie krytycznym, ale zrobimy wszystko, żeby ją uratować.

Płakałam. Nie potrafiłam nic powiedzieć. Wyszłam z gabinetu i  przytuliłam się do Justina. On bez słowa odwzajemnił uścisk. Staliśmy tak przez kilka minut.

- Stella… Wszystko słyszałem… Chcesz jechać do domu?

-J-ja… Nie wiem. N-nie chce być sama.

-Zabiorę cie stąd musisz się uspokoić. Gdy będzie dobrze z twoją matką, na pewno zadzwonią i tu wrócimy…

-Ok...

Wziął mnie pod ramię, i zaprowadził do auta. Jechaliśmy w ciszy. Ja patrzyłam w okno. Wiedziałam, ze muszę zadzwonić do kilku osób i o wszystkim powiedzieć, ale nie byłam w stanie. Podjechaliśmy pod dom. Justin zaprowadził mnie do domu.

-Zostać z tobą, czy po kogoś zadzwonić?

-Zostań… Ja.. Ja muszę zadzwonić to taty…

-Mogę zadzwonić, jeśli chcesz.

-Nie, sama to zrobię…

Podał mi telefon, wybrałam nr taty. Odebrał od razu. Nie pamiętam nawet co mu powiedziałam. Ojciec był przerażony. Pojechał od razu do szpitala, a mi kazał zostać w domu.  Powiedział też, że zadzwoni do reszty. Ja czułam się strasznie, mój brat, mój wścibski bart odszedł. Powoli uświadamiałam sobie że mogę stracić także matkę. Zadzwonił Mat, przepraszał, ze nie odebrał i pytał się co chciałam, najwyraźniej wyczuł po moim głosie ze coś się stało i powiedział, że zaraz będzie. Justin nie był zadowolony gdy zobaczył go pod drzwiami, tak samo jak Mat. Spojrzeli na siebie, żaden się nie odezwał. W końcu Jus powiedział mu o wszystkim co się stało. Matt gdy to słyszał szybko podszedł do mnie i przytulił mnie, po czym znów pocałował, czułam się bezpieczna. Miałam przy sobie dwóch najważniejszych chłopaków w moim życiu. No właśnie dwóch…




__________________________________________________________

Przepraszam, za tak długą przerwę, teraz postaram się dodawać częściej ;D

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rodział 4


Po 20 minutowej podróży auto zatrzymało się. Matt wyszedł pierwszy i otworzył moje drzwi. Gdy wychodziłam poczułam zapach wody. Obróciłam się i ujrzałam piękny domek. Weszliśmy prze furtkę. Widok był niesamowity. Naprzeciwko domku była mała prywatna plaża. Spojrzałam na Matta a on tylko się uśmiechał.

-To twoje?
-Moich rodziców, ale to ja tu nocuję.
-Jejciu, tu jest cudownie!
-Tak myślałem że ci się spodoba.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś o plaży? Ubrała bym się w bikini.
-Nie martw się niedaleko jest sklep z takimi rzeczami. Wybierzesz sobie jakiś.

Chciałam zaprotestować, ale on zasłonił mi usta. Zawołał kierowcę i kazał mu mnie zawieźć do owego sklepu i za wszystko zapłacić. Nie zgodziłam się, ale on nalegał. W sumie to dobrze bo nie miałam przy sobie za dużo pieniędzy, a przecież mogę mu później oddać. Pojechałam. Wybrałam sobie fioletowo-czarny strój. Artur- bo tak miał na imię kierowca- zapłacił i pojechaliśmy z powrotem. Gdy podeszłam do drzwi domku, czekał już tam na mnie Matt. Zaprowadził na tył domu koło plaży, gdzie stał stolik z podaną kolacją. Zdziwiłam się, nie pomyślałabym, ze takiego flirciarza stać na taki wyczyn. Usiedliśmy.

-Sam to zrobiłeś?
-Nie do końca- uśmiechnął się- miałem małą pomoc.
-Wszystko wygląda i smakuje pysznie.
-Dzięki- zaśmiał się- starałem się. Haha.
-Haha. Widać.

Do końca kolacji mieliśmy przeróżne tematy. Wspaniale mi się z nim rozmawiało. Po zjedzeniu wszystkiego poszłam przebrać się w strój. On uczynił to samo. Kiedy wyszłam on już był gotowy. Wziął mnie za rękę i pobiegliśmy do wody. Po mimo późnej pory było ciepło a woda była bardzo przyjemna. Pływaliśmy i chlapaliśmy się, śmiejąc się przy tym na cały głos. Zachodziło słońce. M spojrzał mi prosto w oczy.

-Nie wiem, czy wiesz, ale naprawdę cie lubię.
-Nie wiem czy wiesz, ale ja ciebie też.-odpowiedziałam.

Obydwoje uśmiechaliśmy się do siebie w ciszy. Po chwili, jakoś tak zbliżyliśmy się do siebie. Matt złapał mnie za podbródek i czule pocałował w usta. Nie odsunęłam się. Sama nie wiem dlaczego zawsze go tak omijałam. Teraz naprawdę mi się spodobał, teraz gdy go bardziej poznałam.

______________________________________________________________________________


Przepraszam, ze krótki. Nie miałam czasu. Niedługo cd :D KOMENTUJCIE!


wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 3


Ściszyłam muzykę i podeszłam do drzwi.

-Kto tam?
-To ja Justin.
Otworzyłam drzwi.
-Cześć coś się stało?
-Nie, chyba nie… Chciałem o czymś pogadać. Mogę wejść?
-Pewnie. Zapraszam.
Weszliśmy do salonu i usiedliśmy wygodnie na sofie. Widziałam po jego twarzy ze jest zakłopotany.
-Posłuchaj. Nie wiem co mam zrobić. Wczoraj z lekka za dużo wypiłem i chyba całowałem się z Kate. Ale nie chciałem tego. Nie chce, żeby robiła sobie jakieś nadzieje. Rozmawiałaś już z nią? Mówiła coś o tym?
Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Otwarłam usta ale nic nie powiedziałam. Tylko cicho westchnęłam.
-Co ci mówiła? Zrobiłem coś jeszcze? Proszę cię odpowiedz mi.
-Posłuchaj, ja nie chciała bym się w to za bardzo wtrącać, ale… W każdym bądź razie pocałowałaś ją i za rękę odprowadziłeś pod dom. – w jego oczach ujrzałam przerażenie – co do niej to musisz z nią o tym porozmawiać, ja nie chcę się w to mieszać.
-Ale, naprawdę nie możesz mi niczego powiedzieć? Na pewno ci coś mówiła.
-Przepraszam cię Justin, ale to już twoja sprawa.
-No dobra. Porozmawiam z nią. Wiesz czy jest w domu?
-Jest.
-Ok. To zaraz do niej pójdę i wszystko wyjaśnię.
-Tylko uważaj na słowa, ona jest bardzo wrażliwa.

Pożegnaliśmy się. Czułam, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Czekałam tylko na telefon od Kate.
Włączyłam telewizor i skakałam po kanałach, szukając czegoś ciekawego. Zostawiłam na jakimś kulinarnym teleturnieju. Po kilku innych serialach zrobiłam się głodna i ugotowałam sobie pyszne spaghetti na obiad. Zbliżała się 14. Nadal nie dostałam żadnej wiadomości od Kate. Zadzwoniłam do niej, ale nie odebrała. Przebrałam się w stój kąpielowy, jeansowe szorty i niebieską bokserkę. Wzięłam torbę plażową i wyszłam z domu i poszłam w stronę jej domu. Kilka razy próbowałam się do niej dodzwonić, ale bez skutku. Kate mieszkała z siostrą, która była na wakacjach ze swoim chłopakiem. Był ciepły, słoneczny dzień, idealny na plażę. Doszłam do jej domu. Zadzwoniłam kilka razy. W końcu przyszłą i otworzyłą mi drzwi. Ku mojemu zdziwieniu byłą uśmiechnięta.

-Hej Stel. Cieszę się ze już przyszłaś.
-Cześć. Ty już gotowa?
-Tak, tylko jeszcze spakuję torebkę.
Nie byłam pewna czy mam się spytać, czy był u niej Justin. Byłą jakaś dziwna, ale nie wyglądała na załamaną. Spakowała się i poszłyśmy w stronę plaży.
-Justin też przyjdzie- powiedziała uśmiechnięta.
Zdziwiłam się. Co on kombinuje. Pewnie wolał powiedzieć jej to przy mnie, bo bał się jej reakcji. Ale po co? Jak dla mnie tym narobił jej większej nadziei.
-Zaprosiłaś go?
-Nie napisał mi sms. Że jak będziemy wychodzić to mam mu puścić cynka. I on też przyjdzie. Może chce mi coś powiedzieć- powiedziała i zarumieniła się troszeczkę.

Oj, ja wiedziałam co on chce jej powiedzieć. Martwiłam się o nią. Miałam nadzieję, ze nie przyjdzie. Nasza rozmowa się jakoś nie kleiła, cały czas myślałam co Justin jak jej to powie. Byłyśmy już prawie na miejscu. Widziałam go z daleka siedział na ławce i patrzył w fale. Kate rozradowana przyspieszyła kroku. Podbiegła do niego i zakryła mu oczy. Ja szłam dalej powoli.

-Zgadnij kto to.
-Kate. Wiem że to ty.
-Coś się stało, jesteś jakiś skwaszony.
-Nie..
-Chciałeś mi coś powiedzieć- uśmiechnęła się swoimi białymi ząbkami.
-No tak… O cześć Stel dobrze, że jesteś.
-Cześć…- powiedziałam i spojrzałam na niego przeczącym wzrokiem.
-No gadaj! –moja przyjaciółka była coraz bardziej pod radowana.
-Ja nie chcę cię urazić- tu jej mina się całkowicie zmieniła- ale jakoś nie myślę, że to co stało się na imprezie było prawdziwe – oczy Kattie zanosiły się łzami.

Przygryzła wargi i łza poleciała po jej policzku. Objęłam ją. Zauważyłam zakłopotanie w oczach Jusa.

-Mała, nie płacz, ja ci nic nie obiecywałem. Sama sobie coś ubzdurałaś- ton jego głosu zmienił się, na jakby arogancki.
Znów na niego spojrzałam ze złością, a on po prostu umilkł. Jednakże po tych słowach zmieniłam zdanie co do niego. Był taki niemiły. Widział że jest zrozpaczona i jeszcze z takim czymś wyskoczył.  Uznałam, że sobie nie popływamy i lepiej już iść. Wzięłam ją za rękę i prowadziłam w stronę jej domu. Zaprowadziłam ją, nie chciała żebym została, nawet jak nalegałam. No cóż, nie to nie. Poszłam do domu. Przed domem siedział Justin. Podeszłam do niego i ze wściekłością powiedziałam:
-Czy ty wiesz co jej zrobiłeś? Nie mogłeś się już zamknąć?! Mówiłam ci ze jest wrażliwa. Z nią trzeba na spokojnie. A twój głos nie wyrażał tego spokoju. Teraz nie chciała rozmawiać nawet ze mną. Złamałeś jej serce!

Tu mi przerwał, złapał mnie za ramiona i pocałował prosto w usta. Sama Niewinem dlaczego, ale nie przeszkodziłam mu w tym, dałam mu to zrobić. Jego pocałunek trwał kilka sekund, ale dla mnie to było jak godziny. Spojrzałam na niego. Widziałam jego  brązowe oczy z bliska, były piękne. Mogła bym się w nie patrzeć cały czas, ale uświadomiłam sobie co właśnie zrobiłam, i jakie będą tego skutki. Co zrobi Kate jak się o tym dowie. Znów podniosłam głos:

-Juuuustin! Czy ty sobie ze mnie żartujesz? Chyba jesteś niepoważny.
- Nie krzycz, jesteśmy na ulicy, lepiej mnie wpuść i tam pogadamy- uśmiechnął się i jakby niby nic wszedł za mną do domu.
-Powiedz mi co z tobą jest? Może jesteś znowu pijany? Pomyślałeś może o Katt?
-Nie myślę o Kate, myślę o tobie- powiedział to tak spokojnie, że aż przestałam się na chwilę na niego złościć- to z Kate zrobiłem, żeby zwrócić na siebie uwagę. Bo jak widziałam cię z Mattem to aż mnie ściskało od środka.
Nie miałam zielonego pojęcia co mam mu odpowiedzieć, patrzyłam na niego i słuchałam. Znów przypomniałam sobie o Kat i gdy chciałam na niego nakrzyczeć, po raz kolejny mnie pocałował, ale tym razem namiętniej. Nie broniłam się choć nie chciałam tego, nie potrafiłam go od siebie odepchnąć. Potrzebowałam tej czułości od drugiego człowieka. Jego usta były takie delikatne.
-Proszę cię nie rób mi tego, nie rozkochuj się we mnie. Nie mogę być z tobą. Nie po tej akcji z Kate. Ona, ona cię kocha.
-A ty mnie nie?
-Nie wiem. Nie myślałam o tym. Ale ja naprawdę nie mogę. – rozpłakałam się, on chciał mnie przytulić, ale zaczęłam się wyrywać- Nie przestań. Nie zrobię jej tego.
-Posłuchaj, wiem że się z nią przyjaźnisz, ale miłość, jest chyba ważniejsza co nie? – znowu pojawiła się w jego głosie nutka arogancji.
-Wiesz co? Po prostu wyjdź. Wyjdź, proszę cię wyjdź.

Spojrzał na mnie z pokorą i bez słowa wyszedł. Nie wiedziałam, czy mam zadzwonić to niej. Nie, nie teraz. Teraz niech ochłonie. Najlepiej będzie jak jej tego nie powiem.
Cały dzień przesiedziałam w domu. Bałam się spotkania z Kate lub Justinem. W pewnym momencie chciało mi się płakać. Siedziałam w ciszy i zadawałam sobie miliony pytań. Dlaczego zgodziłam się, żeby mnie pocałował? Mogłam się odsunąć. Jak mogła ją tak zranić, jak się dowie, to może być koniec naszej przyjaźni… Czułam się fatalnie. Przed 21 chciałam się już wykąpać i iść spać, ale gdy zaczęłam napuszczać wody do wanny zadzwonił mój telefon. 

- Cześć mała- to ja Matt dostałem twój numer od Eleny.
- Hej.
- Jesteś zajęta? Bo wybieramy się z resztą na miasto.
- Nie za bardzo.
-To chodź z nami. Będzie Elena, Mike, Louis i kilku innych chłopaków.
-Dobra. Kiedy wychodzicie?
- Za pół godziny. Przyjdę po ciebie.
-Ok. Już się szykuję.

Nie byłam pewna czy chcę gdzieś wychodzić, ale musiałam się od stresować. Szybko się ubrałam ułożyłam włosy i umyłam zęby. Długo nie musiałam, czekać, Matt był przed czasem. 

-Nie jestem za wcześnie?
-Nie nie. Już jestem gotowa.
-Łał. Wyglądasz bosko – spojrzał się na mnie i uroczo uśmiechnął.
-Dziękuję. Reszta już idzie?
-No tak, reszta… Bo wiesz oni chyba nie przyjdą.
-Co masz na myśli?
-Nooo, oni już chyba poszli…
-Czyli rozumiem, ze będziemy sami?
-Tak, ale jeśli chcesz to możemy ich potem poszukać. –powiedział dalej uroczo się uśmiechając.

Tylko się uśmiechnęłam. Zamknęłam drzwi i zeszliśmy po schodach. Przed domem stała limuzyna. Zszokowało mnie to z lekka ale Matta stać na takie zabawki. Otworzył przede mną drzwi, wsiadłam. W środku było zachwycająco. M wsiadł i zaczęliśmy rozmawiać. Byłam ciekawa gdzie chce mnie zabrać. Nie chciał mi powiedzieć. Po 20 minutowej podróży auto zatrzymało się.

środa, 29 maja 2013

Rozdział 2

Szukać jakiś tabletek w apteczce, co mnie bardzo zdziwiło. Wzięłam je i po kilkunastu minutach poczułam się lepiej i mogłam wrócić do zabawy.  Zanim wyszliśmy podziękowałam mu a on uśmiechnął się swoimi bielutkimi zębami i otworzył przede mną drzwi. Dołączyłam do grupki znajomych Matta, nie zważając na moją „paczkę”. Co jakiś czas patrzyłam na nich. Chyba dobrze się bawili, ale ja też. Balowaliśmy prawie do drugiej rano. Gdy wszyscy byli już pijani i wykończeni schodzili się do domów. Widziałam jak Justin wychodził trzymając za rękę Kat. Nie zaskoczyło mnie to. Gdy sama chciałam się już zbierać. Podeszła do mnie dziewczyna.

-Siemka. Jestem Elena, bo pewnie nie usłyszałaś.
-Stella – powiedziałam i podałam jej rękę.
-Fajna z ciebie laska. Może wybierzemy się gdzieś kiedyś? Podaj mi swój numer to do ciebie przedzwonię.
-Dzięki, pewnie.

Podałam jej swój numer i udałam się do wyjścia. Do domu nie miałam daleko, więc szybko poszłam wziąć prysznic i ułożyłam się wygodnie w moim miękkim łóżku.
Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Wstałam i podeszłam do drzwi. Była to Kat. Gdy tylko otworzyłam drzwi wepchnęła się przez moje ramię i poszła do kuchni.

-Co ty tu robisz? Jest chyba 8 rano!
-Nie mogłam spać. Muszę ci wszystko opowiedzieć.
-Słucham, co masz mi do powiedzenia o 8 rano?
-Ach, tyle do opowiedzenia… Od czego mam zacząć? Nie wiem…
-Może od początku? – wtrąciłam.
-Ojejciu. Gdy ty poszłaś wczoraj z Mattem, Justin od razu podszedł do mnie i porwał mnie na parkiet. Tańczyłam z nim i rozmawiałam, chyba przez całą imprezę. Widziała byś to gdybyś nie zmieniła towarzystwa – powiedziała z grymasem.
-Nie mogłam was znaleźć, to poszłam z nim.
-No dobrze, dobrze, ale słuchaj najlepszego! W pewnym momencie pocałował mnie w policzek!
-Coś ty?
-Naprawdę! Jak myślisz czy to coś znaczyło? Gdy wychodziliśmy złapał mnie za rękę i odprowadził pod dom.
-Hahaha, czyżby ktoś tu się zakochał?
-Przestań. Ledwo go znam. Nie można się zakochać po jednym dniu, ale zauroczyć to coś innego.



Zaśmiałyśmy się razem. Opowiedziałam jej co ja robiłam na imprezie, ale nie wspomniałam nic o mojej nowej znajomej, żeby nie czuła się zazdrosna czy coś. Pogadałyśmy sobie jeszcze trochę i moja przyjaciółka uznała że musimy iść na plażę. Zgodziłam się, ale pod warunkiem, że pójdziemy tam wieczorem. Pożegnałyśmy się. Gdy wyszła zrobiłam sobie tosty z serem. Zjadłam i poszłam do pokoju ubrać się.  Była już prawie 10. Zadzwoniła do mnie moja mama i powiedziała, że wrócą kilka dni później, bo mój braciszek nie może się nabawić z kuzynami. A mama chce pomóc babci w remoncie. Nie przeszkadzało mi to. Miałam cały dom dla siebie. Mogłam słuchać głośnej muzyki i tańczyć przed lustrem. Taniec przerwał mi dzwonek do drzwi.



_________________________________________________________

Wybaczcie że taki krótki, ale postaram sie dodaj jeszcze dzisiaj kolejny :)




wtorek, 14 maja 2013

ROZDZIAŁ 1


Była ciepła letnia sobota. Zachodziło słońce, siedziałam przy oknie, zamyślona, czytając książkę. Lubię takie dni. Mogę się wtedy zaszyć się w swoim pokoju na godziny i rozkoszować się spokojem.  Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 18:45.  Uświadomiłam sobie, że już od trzech godzin czytam nową książkę.  Do drzwi zapukała moja matka i zaprosiła mnie na kolację.  Nie miałam ochoty odsuwać się od lektury lecz po namyśle udałam się do kuchni.

-Mamo nie jestem głodna- powiedziała z niechęcią.
-Musisz coś zjeść, od rana nie jadłaś.

Uległam matce. Zjadłam jedną kanapkę, którą popiłam herbatą. Kolacja była bardzo cicha, zawsze takie były. Dokończyłam herbatę i powróciłam do mojego pokoju. Znów zaczęłam czytać. Po kilku minutach usłyszałam głośną muzykę. Okazało się ze mój sąsiad znów urządził sobie imprezę. Przy tej muzyce nie mogłam się skoncentrować na tekście, więc odpuściłam ją sobie i napisałam do mojej przyjaciółki Kate, co by chciała jutro robić. Wakacje się już prawie kończyły. Postanowiłyśmy, że pójdziemy na plaże. Oczywiście o ile nie będzie padać. Muzyka stawała się coraz głośniejsza. Słychać było krzyki dziewczyn i chłopaków. Takie imprezy oczywiście beze mnie… Nawet nie winem czy nasz sąsiad wie o moim istnieniu. Nie przepadam za nim ma charakter typowego imprezowicza. Matt Russel jest też wielkim podrywaczem. Co tydzień kręci z inną dziewczyną. Jest zbyt rozpieszczony. Rodzice kupili mu dom, auto, wszystko.
Nie zwracałam już uwagi na muzykę. Wyszłam na ogródek. Od tej strony domu muzyka byłą prawie niesłyszalna. Usiadłam na hamaku i znów zaczęłam czytać książkę.  Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Po godzinie obudziła mnie mama. Zdziwiłam się, że nie słychać już muzyki. Zawsze balowali do co najmniej 23:00. No ale przynajmniej był spokój. Wzięłam szybki prysznic i zaczęłam oglądać film na laptopie. Gdy się skończył weszłam jeszcze na facebook i zobaczyłam zdjęcia z imprezy Matta. Na kilku zdjęciach całował się z kilkoma dziewczynami. Obrzydzało mnie to. Wyłączyłam laptopa i poszłam spać.
Wstałam po 10. Zeszłam na śniadanie, które było już gotowe. Mama jak zwykle zrobiła mi płatki. Gdy zjadłam poszłam się ubrać w strój i lekkie ciuchy. Gdy już się uczesałam była 12:30. Spakowałam torbę plażową i wyruszyłam w stronę domu Kate. Po kilku minutach byłam już u niej. A ona jak zwykle nie gotowa. Poczekałam chwilkę i wyruszyłyśmy na plażę.

-Przepraszam, ze musiałaś czekać. Musiałam ubrać i nakarmić siostrę.
-Nic się nie stało Kate, już się przyzwyczaiłam- powiedziałam ze śmiechem.

Spojrzała na mnie obrażoną miną i zaczęła się śmiać ze mną. Szłyśmy z 10 min rozmawiałyśmy o szkole.  Gdy doszłyśmy na swoje ulubione miejsce plaża była prawie pusta. Rozłożyłyśmy się, posmarowałyśmy kremem i wskoczyłyśmy do wody.  Czułam się cudownie gdy fale obmywały moje ciało. Kate poprosiła mnie abym nauczyła ją pływać. Ciężko jej to szło i co po chwilę musiałam ją łapać by się nie utopiła. Usłyszałyśmy śmiech z plaży. Byli tam chłopacy z naszej szkoły. Znaliśmy się tylko z widzenia. Był tam chłopak o brązowych oczach (do których mam słabość) nazywał się Justin. Jeden z nich zawołał do nas:

-Może wam pomóc?
-Nie dzięki poradzimy sobie- odpowiedziałam i nie zwracając na nich uwagi wróciłam do pomocy Katherine.
Nawet nie zauważyłam jak podpłynęli do nas i zaczęli nas ochlapywać wodą. Na nie szczęście Kate właśnie zachłysnęła się wodą, spanikowała i straciła równowagę na wodzie. Justin szybko podpłynął do niej i złapał ją za ramiona, wyławiając ją z wody. Katherine spojrzała na niego i zaczerwieniła się.  A on się tylko uśmiechał. Widziałam jak wpatrywała się w niego, jak w swojego wielkiego wybawcę.
-Nic ci nie jest mała?
-Nni nnie – wykrztusiła.
-Dzięki ze jej pomogłeś – powiedziałam, i jego wzrok skierował się na mnie.
Spojrzałam mu w oczy były idealne. A on tylko uśmiechał się swoimi bielutkimi zębami.
-To może wybierzecie się z nami na lody? – wtrącił Mike- jeden z kolegów Jusa.

Od razu się zgodziłyśmy i wyszliśmy z wody i kierowałyśmy się z chłopakami do buski z lodami. Wszyscy wzięliśmy sobie lody włoskie i skierowaliśmy się do ławek. Kate mało się odzywała, chłopacy cały czas żartowali i opowiadali zabawne historie. Zeszliśmy na temat szkoły. Rozmawialiśmy tak chyba z pół godziny, po czym Mike zaproponował pójście na imprezę do Matta. Obawiałam się, że wstydliwa Kate nie będzie chciała iść. Ale ku mojemu zdziwieniu ona odpowiedziała za nas, że z chęcią przyjdziemy.  Była już godzina 16. Udaliśmy się do domów i umówiliśmy się, że o 18 spotkamy się pod moim domem i razem udamy się do Matta.
Szybko poszłyśmy do domu, żeby się wyszykować. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wyciszyłam je i zaczęłam szukać ciuchów. Wybrałam szorty, do tego mgiełkowa niebieska koszula i trampki. Umyłam zęby, umalowałam się i ułożyłam włosy. O godzinie 17:35 byłam już gotowa. Zeszłam na dół usiadłam na kanapie i oglądałam jakiś serial w telewizji. Mamy i brata nie było, byli u babci. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam z myślą, że to moja przyjaciółka, ale to nie była ona to był Justin.

-Hej. Przepraszam, że jestem za wcześnie ale nie miałem już co robić w domu, jest już ktoś?
-Nie, jeszcze nie. Nic się nie stało, chcesz wejść?
-Pewnie. Duży masz ten dom, od zewnątrz się taki nie wydaje.

Nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc skierowałam się do salonu. Jus poszedł za mną. Usiedliśmy na kanapie, w TV właśnie leciała reklama. Obróciłam się by spojrzeć na zegarek i przypadkowo nasze kolana spotkały się. Niby nic takiego, ale zrobiło się niezręcznie. Chciałam przeprosić, al. Gdy otworzyłam usta nie mogłam nic wydusić. Patrzył na mnie swoimi uroczymi oczami i poczułam się jak z galarety. Niezręczną ciszę przerwała Kate która weszła do salonu. Nie była uradowana naszym widokiem razem.

-Chyba musimy już iść. Chłopacy też już przyszli.

Obydwoje wstaliśmy równo i skierowaliśmy się do drzwi. Wzięłam mój telefon i wyszliśmy na dwór do reszty. Mike, Andre i Alan gadali cos pod nosem z chichotem, ale nie zwracałam na to uwagi. Skierowaliśmy się w stronę domu Matta. Muzyka zaczęła już grać. Weszliśmy przez furtkę, przy której stał sam Matt Russel. Odkąd się tu wprowadził, wymieniłam z nim może dwa zdania.

-Siema, chłopaki! O witam sąsiadeczkę, Stella, tak?
-Tak, a to jest Katherine - odpowiedziałam z uśmiechem wskazując na nią. W ogóle nie wydawał się na takiego, jakiego go wszyscy opisują.
-Przepraszam, muszę was an razie pozostawić , tam jest bar. Mam nadzieję, że jeszcze pogadamy. Miłej zabawy!

Muzyka stawała się coraz głośniejsza. Tym razem w ogóle mi to nie przeszkadzało. Justin wziął mnie za rękę zabrał na taras i zaczęliśmy tańczyć z resztą grupy. Kath wyglądała na zazdrosną. Mike chciał ją zabrać, ale ona mu odmówiła i usiadła na ławce. Po kilku piosenkach postanowiliśmy odpocząć i wypić po drinku. Dla Kate wzięłam trochę mocniejszy, aby się odrobinę rozluźniła. Usiedliśmy obok niej i wypiliśmy napoje. Dobrze zrobiłam, bo w końcu się rozluźniła i poszła ze mną na parkiet i tańczyliśmy wszyscy razem. Impreza coraz bardziej się rozkręcała. Przybywało więcej ludzi, a my piliśmy coraz więcej.  
Doszedł do na Matt i spytał jak się bawimy. Jednogłośnie odpowiedzieliśmy, że wspaniale. Zaczął tańczyć ze mną. Coraz bardziej zbliżał się do mnie, co muszę powiedzieć, nie przeszkadzało mi, bo był całkiem przystojny. Widziałam, jak Justin tańczył z Kate, więc i ja przybliżyłam się do Matta tak, ze poczułam jego drogie perfumy. Gdy piosenka się skończyła wszyscy znów udaliśmy się do baru i usiedliśmy na ławkach.  Muszę przyznać, ze byłam nieźle pijana. Powoli zaczynało mi się kręcić w głowie. Nie byłam do takich imprez przyzwyczajona.

-Ja już chyba pójdę, nie za dobrze się czuję- powiedziałam, ze skwaszoną miną.
-No co ty. Zostań jeszcze. Jak chcesz to mogę cię zaprowadzić do salonu i sobie odpoczniesz chwilkę.

Nie byłam pewna, Czu zgodzić się na propozycję Matta, ale po chwili zgodziłam się poszłam z nim do jego domu. Miał piękny dom. Usiadłam na kanapie. A on poszedł po wodę dla mnie. Gdy wrócił usiadł blisko mnie i zaczął...



PODOBA SIĘ? KOMENTUJCIE CO MAM ZMIENIĆ, JEŚLI WIDZICIE BŁĘDY ORTOGRAFICZNE TO TEŻ PISZCIE TO JE POPRAWIĘ. KOMENTUJCIE! :D

poniedziałek, 13 maja 2013

POSTACIE


Stella Allen- główna bohaterka. Ma 17 lat. To ona opowiada historię. Wysoka brunetka z zielonymi  oczami. Lubi czytać, grać na gitarze i dobrze się bawić. Jej ulubiony kolor to fioletowy. Jest typem spokojnej dziewczyny. Nie lubi wielkich imprez z morzem alkoholu. Jej najlepszą przyjaciółką jest Kate. Rodzice Stelli rozwiedli się. Mieszka z matką i 6-letnim bratem. Ma dosyć dobre kontakty z matką, lecz zdecydowanie lepsze z ojcem.

Kate Amblert- Ma 17 lat. Średniego wzrostu blondynka z niebieskimi oczami. Jest raczej nieśmiała i ciężko nawiązywać jej nowe kontakty. Uwielbia tańczyć i jeździć na rolkach. Ma sportowy tryb życia. Jej ulubionym, kolorem jest niebieski. Jej charakter bardzo różni się od Stelli. Mieszka z starszą siostrą i jej mężem. Ma jeszcze 3-letniego brata, który mieszka z rozicami.

Matt Russel- 17-letni wysoki brązowooki przystojny blondyn o czarującym uśmiechu. Typowy flirciarz i łamacz serc. Często urządza imprezy w swoim domu. Jego rodzice są bardzo bogaci i wpływowi. Mieszka sam.  Nie zależy mu na nauce woli żyć pełnią życia.

Justin Barkley- 18-letni przystojniak. Wysoki i dobrze zbudowany. Brązowe włosy i oczy podkreślały jego rysy twarzy. Jest zabawny i miły. Lubi sobie od czasu do czasu po imprezować. Dużo dziewczyn ma do niego słabość, lecz on nie zwraca na nie uwagi. Stara się w szkole, ale nie zawsze mu się to udaje.

Elena Hoover- Ma 17 lat. Matt w damskim wydaniu. Jest niską brunetką o niebieskich oczach. Ubiera się wyzywająco. Olewa szkołę i rodziców. Korzysta z życia na całego. Flirtuje i dużo pije, kilka razy znalazła się przez to w szpitalu. Jest szalona i odważna.