wtorek, 14 maja 2013

ROZDZIAŁ 1


Była ciepła letnia sobota. Zachodziło słońce, siedziałam przy oknie, zamyślona, czytając książkę. Lubię takie dni. Mogę się wtedy zaszyć się w swoim pokoju na godziny i rozkoszować się spokojem.  Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 18:45.  Uświadomiłam sobie, że już od trzech godzin czytam nową książkę.  Do drzwi zapukała moja matka i zaprosiła mnie na kolację.  Nie miałam ochoty odsuwać się od lektury lecz po namyśle udałam się do kuchni.

-Mamo nie jestem głodna- powiedziała z niechęcią.
-Musisz coś zjeść, od rana nie jadłaś.

Uległam matce. Zjadłam jedną kanapkę, którą popiłam herbatą. Kolacja była bardzo cicha, zawsze takie były. Dokończyłam herbatę i powróciłam do mojego pokoju. Znów zaczęłam czytać. Po kilku minutach usłyszałam głośną muzykę. Okazało się ze mój sąsiad znów urządził sobie imprezę. Przy tej muzyce nie mogłam się skoncentrować na tekście, więc odpuściłam ją sobie i napisałam do mojej przyjaciółki Kate, co by chciała jutro robić. Wakacje się już prawie kończyły. Postanowiłyśmy, że pójdziemy na plaże. Oczywiście o ile nie będzie padać. Muzyka stawała się coraz głośniejsza. Słychać było krzyki dziewczyn i chłopaków. Takie imprezy oczywiście beze mnie… Nawet nie winem czy nasz sąsiad wie o moim istnieniu. Nie przepadam za nim ma charakter typowego imprezowicza. Matt Russel jest też wielkim podrywaczem. Co tydzień kręci z inną dziewczyną. Jest zbyt rozpieszczony. Rodzice kupili mu dom, auto, wszystko.
Nie zwracałam już uwagi na muzykę. Wyszłam na ogródek. Od tej strony domu muzyka byłą prawie niesłyszalna. Usiadłam na hamaku i znów zaczęłam czytać książkę.  Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Po godzinie obudziła mnie mama. Zdziwiłam się, że nie słychać już muzyki. Zawsze balowali do co najmniej 23:00. No ale przynajmniej był spokój. Wzięłam szybki prysznic i zaczęłam oglądać film na laptopie. Gdy się skończył weszłam jeszcze na facebook i zobaczyłam zdjęcia z imprezy Matta. Na kilku zdjęciach całował się z kilkoma dziewczynami. Obrzydzało mnie to. Wyłączyłam laptopa i poszłam spać.
Wstałam po 10. Zeszłam na śniadanie, które było już gotowe. Mama jak zwykle zrobiła mi płatki. Gdy zjadłam poszłam się ubrać w strój i lekkie ciuchy. Gdy już się uczesałam była 12:30. Spakowałam torbę plażową i wyruszyłam w stronę domu Kate. Po kilku minutach byłam już u niej. A ona jak zwykle nie gotowa. Poczekałam chwilkę i wyruszyłyśmy na plażę.

-Przepraszam, ze musiałaś czekać. Musiałam ubrać i nakarmić siostrę.
-Nic się nie stało Kate, już się przyzwyczaiłam- powiedziałam ze śmiechem.

Spojrzała na mnie obrażoną miną i zaczęła się śmiać ze mną. Szłyśmy z 10 min rozmawiałyśmy o szkole.  Gdy doszłyśmy na swoje ulubione miejsce plaża była prawie pusta. Rozłożyłyśmy się, posmarowałyśmy kremem i wskoczyłyśmy do wody.  Czułam się cudownie gdy fale obmywały moje ciało. Kate poprosiła mnie abym nauczyła ją pływać. Ciężko jej to szło i co po chwilę musiałam ją łapać by się nie utopiła. Usłyszałyśmy śmiech z plaży. Byli tam chłopacy z naszej szkoły. Znaliśmy się tylko z widzenia. Był tam chłopak o brązowych oczach (do których mam słabość) nazywał się Justin. Jeden z nich zawołał do nas:

-Może wam pomóc?
-Nie dzięki poradzimy sobie- odpowiedziałam i nie zwracając na nich uwagi wróciłam do pomocy Katherine.
Nawet nie zauważyłam jak podpłynęli do nas i zaczęli nas ochlapywać wodą. Na nie szczęście Kate właśnie zachłysnęła się wodą, spanikowała i straciła równowagę na wodzie. Justin szybko podpłynął do niej i złapał ją za ramiona, wyławiając ją z wody. Katherine spojrzała na niego i zaczerwieniła się.  A on się tylko uśmiechał. Widziałam jak wpatrywała się w niego, jak w swojego wielkiego wybawcę.
-Nic ci nie jest mała?
-Nni nnie – wykrztusiła.
-Dzięki ze jej pomogłeś – powiedziałam, i jego wzrok skierował się na mnie.
Spojrzałam mu w oczy były idealne. A on tylko uśmiechał się swoimi bielutkimi zębami.
-To może wybierzecie się z nami na lody? – wtrącił Mike- jeden z kolegów Jusa.

Od razu się zgodziłyśmy i wyszliśmy z wody i kierowałyśmy się z chłopakami do buski z lodami. Wszyscy wzięliśmy sobie lody włoskie i skierowaliśmy się do ławek. Kate mało się odzywała, chłopacy cały czas żartowali i opowiadali zabawne historie. Zeszliśmy na temat szkoły. Rozmawialiśmy tak chyba z pół godziny, po czym Mike zaproponował pójście na imprezę do Matta. Obawiałam się, że wstydliwa Kate nie będzie chciała iść. Ale ku mojemu zdziwieniu ona odpowiedziała za nas, że z chęcią przyjdziemy.  Była już godzina 16. Udaliśmy się do domów i umówiliśmy się, że o 18 spotkamy się pod moim domem i razem udamy się do Matta.
Szybko poszłyśmy do domu, żeby się wyszykować. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wyciszyłam je i zaczęłam szukać ciuchów. Wybrałam szorty, do tego mgiełkowa niebieska koszula i trampki. Umyłam zęby, umalowałam się i ułożyłam włosy. O godzinie 17:35 byłam już gotowa. Zeszłam na dół usiadłam na kanapie i oglądałam jakiś serial w telewizji. Mamy i brata nie było, byli u babci. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam z myślą, że to moja przyjaciółka, ale to nie była ona to był Justin.

-Hej. Przepraszam, że jestem za wcześnie ale nie miałem już co robić w domu, jest już ktoś?
-Nie, jeszcze nie. Nic się nie stało, chcesz wejść?
-Pewnie. Duży masz ten dom, od zewnątrz się taki nie wydaje.

Nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc skierowałam się do salonu. Jus poszedł za mną. Usiedliśmy na kanapie, w TV właśnie leciała reklama. Obróciłam się by spojrzeć na zegarek i przypadkowo nasze kolana spotkały się. Niby nic takiego, ale zrobiło się niezręcznie. Chciałam przeprosić, al. Gdy otworzyłam usta nie mogłam nic wydusić. Patrzył na mnie swoimi uroczymi oczami i poczułam się jak z galarety. Niezręczną ciszę przerwała Kate która weszła do salonu. Nie była uradowana naszym widokiem razem.

-Chyba musimy już iść. Chłopacy też już przyszli.

Obydwoje wstaliśmy równo i skierowaliśmy się do drzwi. Wzięłam mój telefon i wyszliśmy na dwór do reszty. Mike, Andre i Alan gadali cos pod nosem z chichotem, ale nie zwracałam na to uwagi. Skierowaliśmy się w stronę domu Matta. Muzyka zaczęła już grać. Weszliśmy przez furtkę, przy której stał sam Matt Russel. Odkąd się tu wprowadził, wymieniłam z nim może dwa zdania.

-Siema, chłopaki! O witam sąsiadeczkę, Stella, tak?
-Tak, a to jest Katherine - odpowiedziałam z uśmiechem wskazując na nią. W ogóle nie wydawał się na takiego, jakiego go wszyscy opisują.
-Przepraszam, muszę was an razie pozostawić , tam jest bar. Mam nadzieję, że jeszcze pogadamy. Miłej zabawy!

Muzyka stawała się coraz głośniejsza. Tym razem w ogóle mi to nie przeszkadzało. Justin wziął mnie za rękę zabrał na taras i zaczęliśmy tańczyć z resztą grupy. Kath wyglądała na zazdrosną. Mike chciał ją zabrać, ale ona mu odmówiła i usiadła na ławce. Po kilku piosenkach postanowiliśmy odpocząć i wypić po drinku. Dla Kate wzięłam trochę mocniejszy, aby się odrobinę rozluźniła. Usiedliśmy obok niej i wypiliśmy napoje. Dobrze zrobiłam, bo w końcu się rozluźniła i poszła ze mną na parkiet i tańczyliśmy wszyscy razem. Impreza coraz bardziej się rozkręcała. Przybywało więcej ludzi, a my piliśmy coraz więcej.  
Doszedł do na Matt i spytał jak się bawimy. Jednogłośnie odpowiedzieliśmy, że wspaniale. Zaczął tańczyć ze mną. Coraz bardziej zbliżał się do mnie, co muszę powiedzieć, nie przeszkadzało mi, bo był całkiem przystojny. Widziałam, jak Justin tańczył z Kate, więc i ja przybliżyłam się do Matta tak, ze poczułam jego drogie perfumy. Gdy piosenka się skończyła wszyscy znów udaliśmy się do baru i usiedliśmy na ławkach.  Muszę przyznać, ze byłam nieźle pijana. Powoli zaczynało mi się kręcić w głowie. Nie byłam do takich imprez przyzwyczajona.

-Ja już chyba pójdę, nie za dobrze się czuję- powiedziałam, ze skwaszoną miną.
-No co ty. Zostań jeszcze. Jak chcesz to mogę cię zaprowadzić do salonu i sobie odpoczniesz chwilkę.

Nie byłam pewna, Czu zgodzić się na propozycję Matta, ale po chwili zgodziłam się poszłam z nim do jego domu. Miał piękny dom. Usiadłam na kanapie. A on poszedł po wodę dla mnie. Gdy wrócił usiadł blisko mnie i zaczął...



PODOBA SIĘ? KOMENTUJCIE CO MAM ZMIENIĆ, JEŚLI WIDZICIE BŁĘDY ORTOGRAFICZNE TO TEŻ PISZCIE TO JE POPRAWIĘ. KOMENTUJCIE! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz