Ściszyłam
muzykę i podeszłam do drzwi.
-Kto tam?
-To ja
Justin.
Otworzyłam
drzwi.
-Cześć coś
się stało?
-Nie, chyba
nie… Chciałem o czymś pogadać. Mogę wejść?
-Pewnie.
Zapraszam.
Weszliśmy do
salonu i usiedliśmy wygodnie na sofie. Widziałam po jego twarzy ze jest
zakłopotany.
-Posłuchaj.
Nie wiem co mam zrobić. Wczoraj z lekka za dużo wypiłem i chyba całowałem się z
Kate. Ale nie chciałem tego. Nie chce, żeby robiła sobie jakieś nadzieje.
Rozmawiałaś już z nią? Mówiła coś o tym?
Nie
wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Otwarłam usta ale nic nie powiedziałam.
Tylko cicho westchnęłam.
-Co ci
mówiła? Zrobiłem coś jeszcze? Proszę cię odpowiedz mi.
-Posłuchaj,
ja nie chciała bym się w to za bardzo wtrącać, ale… W każdym bądź razie
pocałowałaś ją i za rękę odprowadziłeś pod dom. – w jego oczach ujrzałam
przerażenie – co do niej to musisz z nią o tym porozmawiać, ja nie chcę się w
to mieszać.
-Ale,
naprawdę nie możesz mi niczego powiedzieć? Na pewno ci coś mówiła.
-Przepraszam
cię Justin, ale to już twoja sprawa.
-No dobra.
Porozmawiam z nią. Wiesz czy jest w domu?
-Jest.
-Ok. To zaraz
do niej pójdę i wszystko wyjaśnię.
-Tylko uważaj
na słowa, ona jest bardzo wrażliwa.
Pożegnaliśmy
się. Czułam, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Czekałam tylko na telefon od
Kate.
Włączyłam
telewizor i skakałam po kanałach, szukając czegoś ciekawego. Zostawiłam na
jakimś kulinarnym teleturnieju. Po kilku innych serialach zrobiłam się głodna i
ugotowałam sobie pyszne spaghetti na obiad. Zbliżała się 14. Nadal nie dostałam
żadnej wiadomości od Kate. Zadzwoniłam do niej, ale nie odebrała. Przebrałam
się w stój kąpielowy, jeansowe szorty i niebieską bokserkę. Wzięłam torbę
plażową i wyszłam z domu i poszłam w stronę jej domu. Kilka razy próbowałam się
do niej dodzwonić, ale bez skutku. Kate mieszkała z siostrą, która była na
wakacjach ze swoim chłopakiem. Był ciepły, słoneczny dzień, idealny na plażę.
Doszłam do jej domu. Zadzwoniłam kilka razy. W końcu przyszłą i otworzyłą mi
drzwi. Ku mojemu zdziwieniu byłą uśmiechnięta.
-Hej Stel.
Cieszę się ze już przyszłaś.
-Cześć. Ty
już gotowa?
-Tak, tylko
jeszcze spakuję torebkę.
Nie byłam
pewna czy mam się spytać, czy był u niej Justin. Byłą jakaś dziwna, ale nie
wyglądała na załamaną. Spakowała się i poszłyśmy w stronę plaży.
-Justin też
przyjdzie- powiedziała uśmiechnięta.
Zdziwiłam
się. Co on kombinuje. Pewnie wolał powiedzieć jej to przy mnie, bo bał się jej
reakcji. Ale po co? Jak dla mnie tym narobił jej większej nadziei.
-Zaprosiłaś
go?
-Nie napisał
mi sms. Że jak będziemy wychodzić to mam mu puścić cynka. I on też przyjdzie.
Może chce mi coś powiedzieć- powiedziała i zarumieniła się troszeczkę.
Oj, ja
wiedziałam co on chce jej powiedzieć. Martwiłam się o nią. Miałam nadzieję, ze
nie przyjdzie. Nasza rozmowa się jakoś nie kleiła, cały czas myślałam co Justin
jak jej to powie. Byłyśmy już prawie na miejscu. Widziałam go z daleka siedział
na ławce i patrzył w fale. Kate rozradowana przyspieszyła kroku. Podbiegła do
niego i zakryła mu oczy. Ja szłam dalej powoli.
-Zgadnij kto
to.
-Kate. Wiem
że to ty.
-Coś się
stało, jesteś jakiś skwaszony.
-Nie..
-Chciałeś mi
coś powiedzieć- uśmiechnęła się swoimi białymi ząbkami.
-No tak… O
cześć Stel dobrze, że jesteś.
-Cześć…-
powiedziałam i spojrzałam na niego przeczącym wzrokiem.
-No gadaj!
–moja przyjaciółka była coraz bardziej pod radowana.
-Ja nie chcę
cię urazić- tu jej mina się całkowicie zmieniła- ale jakoś nie myślę, że to co
stało się na imprezie było prawdziwe – oczy Kattie zanosiły się łzami.
Przygryzła
wargi i łza poleciała po jej policzku. Objęłam ją. Zauważyłam zakłopotanie w
oczach Jusa.
-Mała, nie
płacz, ja ci nic nie obiecywałem. Sama sobie coś ubzdurałaś- ton jego głosu
zmienił się, na jakby arogancki.
Znów na niego
spojrzałam ze złością, a on po prostu umilkł. Jednakże po tych słowach
zmieniłam zdanie co do niego. Był taki niemiły. Widział że jest zrozpaczona i
jeszcze z takim czymś wyskoczył.
Uznałam, że sobie nie popływamy i lepiej już iść. Wzięłam ją za rękę i
prowadziłam w stronę jej domu. Zaprowadziłam ją, nie chciała żebym została,
nawet jak nalegałam. No cóż, nie to nie. Poszłam do domu. Przed domem siedział
Justin. Podeszłam do niego i ze wściekłością powiedziałam:
-Czy ty wiesz
co jej zrobiłeś? Nie mogłeś się już zamknąć?! Mówiłam ci ze jest wrażliwa. Z
nią trzeba na spokojnie. A twój głos nie wyrażał tego spokoju. Teraz nie
chciała rozmawiać nawet ze mną. Złamałeś jej serce!
Tu mi
przerwał, złapał mnie za ramiona i pocałował prosto w usta. Sama Niewinem
dlaczego, ale nie przeszkodziłam mu w tym, dałam mu to zrobić. Jego pocałunek
trwał kilka sekund, ale dla mnie to było jak godziny. Spojrzałam na niego.
Widziałam jego brązowe oczy z bliska,
były piękne. Mogła bym się w nie patrzeć cały czas, ale uświadomiłam sobie co
właśnie zrobiłam, i jakie będą tego skutki. Co zrobi Kate jak się o tym dowie.
Znów podniosłam głos:
-Juuuustin!
Czy ty sobie ze mnie żartujesz? Chyba jesteś niepoważny.
- Nie krzycz,
jesteśmy na ulicy, lepiej mnie wpuść i tam pogadamy- uśmiechnął się i jakby
niby nic wszedł za mną do domu.
-Powiedz mi
co z tobą jest? Może jesteś znowu pijany? Pomyślałeś może o Katt?
-Nie myślę o
Kate, myślę o tobie- powiedział to tak spokojnie, że aż przestałam się na
chwilę na niego złościć- to z Kate zrobiłem, żeby zwrócić na siebie uwagę. Bo
jak widziałam cię z Mattem to aż mnie ściskało od środka.
Nie miałam
zielonego pojęcia co mam mu odpowiedzieć, patrzyłam na niego i słuchałam. Znów
przypomniałam sobie o Kat i gdy chciałam na niego nakrzyczeć, po raz kolejny
mnie pocałował, ale tym razem namiętniej. Nie broniłam się choć nie chciałam tego,
nie potrafiłam go od siebie odepchnąć. Potrzebowałam tej czułości od drugiego
człowieka. Jego usta były takie delikatne.
-Proszę cię
nie rób mi tego, nie rozkochuj się we mnie. Nie mogę być z tobą. Nie po tej
akcji z Kate. Ona, ona cię kocha.
-A ty mnie
nie?
-Nie wiem.
Nie myślałam o tym. Ale ja naprawdę nie mogę. – rozpłakałam się, on chciał mnie
przytulić, ale zaczęłam się wyrywać- Nie przestań. Nie zrobię jej tego.
-Posłuchaj,
wiem że się z nią przyjaźnisz, ale miłość, jest chyba ważniejsza co nie? –
znowu pojawiła się w jego głosie nutka arogancji.
-Wiesz co? Po
prostu wyjdź. Wyjdź, proszę cię wyjdź.
Spojrzał na
mnie z pokorą i bez słowa wyszedł. Nie wiedziałam, czy mam zadzwonić to niej.
Nie, nie teraz. Teraz niech ochłonie. Najlepiej będzie jak jej tego nie powiem.
Cały dzień
przesiedziałam w domu. Bałam się spotkania z Kate lub Justinem. W pewnym momencie
chciało mi się płakać. Siedziałam w ciszy i zadawałam sobie miliony pytań.
Dlaczego zgodziłam się, żeby mnie pocałował? Mogłam się odsunąć. Jak mogła ją tak
zranić, jak się dowie, to może być koniec naszej przyjaźni… Czułam się
fatalnie. Przed 21 chciałam się już wykąpać i iść spać, ale gdy zaczęłam
napuszczać wody do wanny zadzwonił mój telefon.
- Cześć mała- to ja Matt dostałem twój
numer od Eleny.
- Hej.
- Jesteś zajęta? Bo wybieramy się z
resztą na miasto.
- Nie za bardzo.
-To chodź z nami. Będzie Elena, Mike,
Louis i kilku innych chłopaków.
-Dobra. Kiedy wychodzicie?
- Za pół godziny. Przyjdę po ciebie.
-Ok. Już się szykuję.
Nie byłam
pewna czy chcę gdzieś wychodzić, ale musiałam się od stresować. Szybko się
ubrałam ułożyłam włosy i umyłam zęby. Długo nie musiałam, czekać, Matt był
przed czasem.
-Nie jestem
za wcześnie?
-Nie nie. Już
jestem gotowa.
-Łał.
Wyglądasz bosko – spojrzał się na mnie i uroczo uśmiechnął.
-Dziękuję.
Reszta już idzie?
-No tak,
reszta… Bo wiesz oni chyba nie przyjdą.
-Co masz na
myśli?
-Nooo, oni
już chyba poszli…
-Czyli
rozumiem, ze będziemy sami?
-Tak, ale
jeśli chcesz to możemy ich potem poszukać. –powiedział dalej uroczo się uśmiechając.
Tylko się uśmiechnęłam.
Zamknęłam drzwi i zeszliśmy po schodach. Przed domem stała limuzyna. Zszokowało
mnie to z lekka ale Matta stać na takie zabawki. Otworzył przede mną drzwi,
wsiadłam. W środku było zachwycająco. M wsiadł i zaczęliśmy rozmawiać. Byłam
ciekawa gdzie chce mnie zabrać. Nie chciał mi powiedzieć. Po 20 minutowej
podróży auto zatrzymało się.
Świetne! *-* Awww<3 Kiedy kolejny rozdział? :D
OdpowiedzUsuńJUTRO :D
UsuńJuż jest ; )
Usuń