wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 3


Ściszyłam muzykę i podeszłam do drzwi.

-Kto tam?
-To ja Justin.
Otworzyłam drzwi.
-Cześć coś się stało?
-Nie, chyba nie… Chciałem o czymś pogadać. Mogę wejść?
-Pewnie. Zapraszam.
Weszliśmy do salonu i usiedliśmy wygodnie na sofie. Widziałam po jego twarzy ze jest zakłopotany.
-Posłuchaj. Nie wiem co mam zrobić. Wczoraj z lekka za dużo wypiłem i chyba całowałem się z Kate. Ale nie chciałem tego. Nie chce, żeby robiła sobie jakieś nadzieje. Rozmawiałaś już z nią? Mówiła coś o tym?
Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Otwarłam usta ale nic nie powiedziałam. Tylko cicho westchnęłam.
-Co ci mówiła? Zrobiłem coś jeszcze? Proszę cię odpowiedz mi.
-Posłuchaj, ja nie chciała bym się w to za bardzo wtrącać, ale… W każdym bądź razie pocałowałaś ją i za rękę odprowadziłeś pod dom. – w jego oczach ujrzałam przerażenie – co do niej to musisz z nią o tym porozmawiać, ja nie chcę się w to mieszać.
-Ale, naprawdę nie możesz mi niczego powiedzieć? Na pewno ci coś mówiła.
-Przepraszam cię Justin, ale to już twoja sprawa.
-No dobra. Porozmawiam z nią. Wiesz czy jest w domu?
-Jest.
-Ok. To zaraz do niej pójdę i wszystko wyjaśnię.
-Tylko uważaj na słowa, ona jest bardzo wrażliwa.

Pożegnaliśmy się. Czułam, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Czekałam tylko na telefon od Kate.
Włączyłam telewizor i skakałam po kanałach, szukając czegoś ciekawego. Zostawiłam na jakimś kulinarnym teleturnieju. Po kilku innych serialach zrobiłam się głodna i ugotowałam sobie pyszne spaghetti na obiad. Zbliżała się 14. Nadal nie dostałam żadnej wiadomości od Kate. Zadzwoniłam do niej, ale nie odebrała. Przebrałam się w stój kąpielowy, jeansowe szorty i niebieską bokserkę. Wzięłam torbę plażową i wyszłam z domu i poszłam w stronę jej domu. Kilka razy próbowałam się do niej dodzwonić, ale bez skutku. Kate mieszkała z siostrą, która była na wakacjach ze swoim chłopakiem. Był ciepły, słoneczny dzień, idealny na plażę. Doszłam do jej domu. Zadzwoniłam kilka razy. W końcu przyszłą i otworzyłą mi drzwi. Ku mojemu zdziwieniu byłą uśmiechnięta.

-Hej Stel. Cieszę się ze już przyszłaś.
-Cześć. Ty już gotowa?
-Tak, tylko jeszcze spakuję torebkę.
Nie byłam pewna czy mam się spytać, czy był u niej Justin. Byłą jakaś dziwna, ale nie wyglądała na załamaną. Spakowała się i poszłyśmy w stronę plaży.
-Justin też przyjdzie- powiedziała uśmiechnięta.
Zdziwiłam się. Co on kombinuje. Pewnie wolał powiedzieć jej to przy mnie, bo bał się jej reakcji. Ale po co? Jak dla mnie tym narobił jej większej nadziei.
-Zaprosiłaś go?
-Nie napisał mi sms. Że jak będziemy wychodzić to mam mu puścić cynka. I on też przyjdzie. Może chce mi coś powiedzieć- powiedziała i zarumieniła się troszeczkę.

Oj, ja wiedziałam co on chce jej powiedzieć. Martwiłam się o nią. Miałam nadzieję, ze nie przyjdzie. Nasza rozmowa się jakoś nie kleiła, cały czas myślałam co Justin jak jej to powie. Byłyśmy już prawie na miejscu. Widziałam go z daleka siedział na ławce i patrzył w fale. Kate rozradowana przyspieszyła kroku. Podbiegła do niego i zakryła mu oczy. Ja szłam dalej powoli.

-Zgadnij kto to.
-Kate. Wiem że to ty.
-Coś się stało, jesteś jakiś skwaszony.
-Nie..
-Chciałeś mi coś powiedzieć- uśmiechnęła się swoimi białymi ząbkami.
-No tak… O cześć Stel dobrze, że jesteś.
-Cześć…- powiedziałam i spojrzałam na niego przeczącym wzrokiem.
-No gadaj! –moja przyjaciółka była coraz bardziej pod radowana.
-Ja nie chcę cię urazić- tu jej mina się całkowicie zmieniła- ale jakoś nie myślę, że to co stało się na imprezie było prawdziwe – oczy Kattie zanosiły się łzami.

Przygryzła wargi i łza poleciała po jej policzku. Objęłam ją. Zauważyłam zakłopotanie w oczach Jusa.

-Mała, nie płacz, ja ci nic nie obiecywałem. Sama sobie coś ubzdurałaś- ton jego głosu zmienił się, na jakby arogancki.
Znów na niego spojrzałam ze złością, a on po prostu umilkł. Jednakże po tych słowach zmieniłam zdanie co do niego. Był taki niemiły. Widział że jest zrozpaczona i jeszcze z takim czymś wyskoczył.  Uznałam, że sobie nie popływamy i lepiej już iść. Wzięłam ją za rękę i prowadziłam w stronę jej domu. Zaprowadziłam ją, nie chciała żebym została, nawet jak nalegałam. No cóż, nie to nie. Poszłam do domu. Przed domem siedział Justin. Podeszłam do niego i ze wściekłością powiedziałam:
-Czy ty wiesz co jej zrobiłeś? Nie mogłeś się już zamknąć?! Mówiłam ci ze jest wrażliwa. Z nią trzeba na spokojnie. A twój głos nie wyrażał tego spokoju. Teraz nie chciała rozmawiać nawet ze mną. Złamałeś jej serce!

Tu mi przerwał, złapał mnie za ramiona i pocałował prosto w usta. Sama Niewinem dlaczego, ale nie przeszkodziłam mu w tym, dałam mu to zrobić. Jego pocałunek trwał kilka sekund, ale dla mnie to było jak godziny. Spojrzałam na niego. Widziałam jego  brązowe oczy z bliska, były piękne. Mogła bym się w nie patrzeć cały czas, ale uświadomiłam sobie co właśnie zrobiłam, i jakie będą tego skutki. Co zrobi Kate jak się o tym dowie. Znów podniosłam głos:

-Juuuustin! Czy ty sobie ze mnie żartujesz? Chyba jesteś niepoważny.
- Nie krzycz, jesteśmy na ulicy, lepiej mnie wpuść i tam pogadamy- uśmiechnął się i jakby niby nic wszedł za mną do domu.
-Powiedz mi co z tobą jest? Może jesteś znowu pijany? Pomyślałeś może o Katt?
-Nie myślę o Kate, myślę o tobie- powiedział to tak spokojnie, że aż przestałam się na chwilę na niego złościć- to z Kate zrobiłem, żeby zwrócić na siebie uwagę. Bo jak widziałam cię z Mattem to aż mnie ściskało od środka.
Nie miałam zielonego pojęcia co mam mu odpowiedzieć, patrzyłam na niego i słuchałam. Znów przypomniałam sobie o Kat i gdy chciałam na niego nakrzyczeć, po raz kolejny mnie pocałował, ale tym razem namiętniej. Nie broniłam się choć nie chciałam tego, nie potrafiłam go od siebie odepchnąć. Potrzebowałam tej czułości od drugiego człowieka. Jego usta były takie delikatne.
-Proszę cię nie rób mi tego, nie rozkochuj się we mnie. Nie mogę być z tobą. Nie po tej akcji z Kate. Ona, ona cię kocha.
-A ty mnie nie?
-Nie wiem. Nie myślałam o tym. Ale ja naprawdę nie mogę. – rozpłakałam się, on chciał mnie przytulić, ale zaczęłam się wyrywać- Nie przestań. Nie zrobię jej tego.
-Posłuchaj, wiem że się z nią przyjaźnisz, ale miłość, jest chyba ważniejsza co nie? – znowu pojawiła się w jego głosie nutka arogancji.
-Wiesz co? Po prostu wyjdź. Wyjdź, proszę cię wyjdź.

Spojrzał na mnie z pokorą i bez słowa wyszedł. Nie wiedziałam, czy mam zadzwonić to niej. Nie, nie teraz. Teraz niech ochłonie. Najlepiej będzie jak jej tego nie powiem.
Cały dzień przesiedziałam w domu. Bałam się spotkania z Kate lub Justinem. W pewnym momencie chciało mi się płakać. Siedziałam w ciszy i zadawałam sobie miliony pytań. Dlaczego zgodziłam się, żeby mnie pocałował? Mogłam się odsunąć. Jak mogła ją tak zranić, jak się dowie, to może być koniec naszej przyjaźni… Czułam się fatalnie. Przed 21 chciałam się już wykąpać i iść spać, ale gdy zaczęłam napuszczać wody do wanny zadzwonił mój telefon. 

- Cześć mała- to ja Matt dostałem twój numer od Eleny.
- Hej.
- Jesteś zajęta? Bo wybieramy się z resztą na miasto.
- Nie za bardzo.
-To chodź z nami. Będzie Elena, Mike, Louis i kilku innych chłopaków.
-Dobra. Kiedy wychodzicie?
- Za pół godziny. Przyjdę po ciebie.
-Ok. Już się szykuję.

Nie byłam pewna czy chcę gdzieś wychodzić, ale musiałam się od stresować. Szybko się ubrałam ułożyłam włosy i umyłam zęby. Długo nie musiałam, czekać, Matt był przed czasem. 

-Nie jestem za wcześnie?
-Nie nie. Już jestem gotowa.
-Łał. Wyglądasz bosko – spojrzał się na mnie i uroczo uśmiechnął.
-Dziękuję. Reszta już idzie?
-No tak, reszta… Bo wiesz oni chyba nie przyjdą.
-Co masz na myśli?
-Nooo, oni już chyba poszli…
-Czyli rozumiem, ze będziemy sami?
-Tak, ale jeśli chcesz to możemy ich potem poszukać. –powiedział dalej uroczo się uśmiechając.

Tylko się uśmiechnęłam. Zamknęłam drzwi i zeszliśmy po schodach. Przed domem stała limuzyna. Zszokowało mnie to z lekka ale Matta stać na takie zabawki. Otworzył przede mną drzwi, wsiadłam. W środku było zachwycająco. M wsiadł i zaczęliśmy rozmawiać. Byłam ciekawa gdzie chce mnie zabrać. Nie chciał mi powiedzieć. Po 20 minutowej podróży auto zatrzymało się.

3 komentarze: